Nasza historia
Jedna płyta grillowa, jeden sekretny sos, jedno uparte przekonanie: burger powinien być ręcznie smashowany, nigdy formowany wcześniej. Zaczęliśmy w 2018 roku w małej kuchni 20 m² na Nowym Świecie z dwoma pozycjami w menu i kolejką wokół rogu już w trzecim tygodniu. Pięć lokali później, wciąż smashujemy każdy kotlet ręcznie.

Każdego ranka mielimy łopatkę i mostek. Codziennie ręcznie kroimy ziemniaki na frytki. Każdy shake ubijamy ręcznie. Żadnych skrótów z zamrażarki do frytkownicy, żadnych kompromisów. Tak umówiliśmy się z naszym pierwszym klientem — i tak trzymamy do dziś.
Każdy lokal Smash & Co w Warszawie zbudowany jest tak, by przypominał ten pierwszy — czerwone boksy, neonowe szyldy, otwarta kuchnia, głośna muzyka. Przyjdź głodny, zostań dłużej.
